Wczoraj (tj. 12 czerwca) w Żelika głowie zrodził się pomysł, aby dziś nie iść do szkoły, ale wybrać się nad jeziorko
No to do dzieła. Dzień rozpoczęliśmy od przejażdżki tramwajem na pkp (po bilety na pociąg, bo w sobotę jest rajd szkolny). Pani w okienku powiedziała nam, że nie może sprzedać, bo bilety są ważne tylko przez 2 godziny?! <lol> (czyli 350 osób z naszej szkoły kupi bilety w pociągu u konduktora - powodzenia).
Następnie wybraliśmy się w stronę Strzeszynka. Po drodze rozmawialiśmy z “kierowca” tramwaju. Było zabawnie, szczególnie jak stwierdził, że kierowca karetki jedzie na sygnale do sklepu po piwko hehe
(a wtedy jeszcze nie mieliśmy browarków dla siebie).
Nad jeziorko pojechaliśmy wraz z naszym kumplem z klasy - Jeżykiem
Ledwo weszliśmy na plaże, a tam dwóch kolesi biło się o parę głupich słów heh 
Wypiliśmy po piwku, popływaliśmy, pograliśmy w piłkę - standard na plaży

Do Poznania wracaliśmy autobusem MPK i spotkaliśmy kolesia, który przesadził z wódeczką. Dostał ślinotoku <lol> i zasnął. Po dojechaniu na Ogrody dalej spał, więc poszliśmy o tym powiadomić kierowcę autobusu, który niechętnie wstał i poszedł do delikwenta. Potrzaskał mu po gębie, ten się ocknął, spojrzał i dalej popadł w kime
No nic, trzeba było wracać. Dalsza droga była już bez zwał
Ciekawe tylko jak się skończył dzień temu nachlanemu gówniarzowi…
Pozdrowienia z Strzeszynka od Powalonych xD
